TO NIE JEST GORSZE MACIERZYŃSTWO

Marzyłam o niespodziewanym pocałunku co ranek.

Słuchaniu cichego tuptania gołych stópek po zimnej podłodze.

Cichutkim szeptaniu do uszka “mamusiu wstawaj”.

Mozolnej nauce korzystania z nocnika.

Codziennej walce i proszeniu o zakładanie butów.

Pierwszej jeździe na łyżwach razem.

Pierwszym samodzielnie stawianym kroku.

O obdartych kolanach.

Marzyłam o czym innym…

Chciałam mieć macierzyństwo jak z bajki…

 

Rzeczywistość okazała się całkiem inna. Zaskoczyła całkowicie i sprawiła na samym początku ból, który w niczym nie pomógł. Pokazała, że może być inaczej. Może trudniej, może ciężej, może smutniej…

Na pewno inaczej.

Życie ze świadomością, że niektóre rzeczy nigdy nas nie spotkają albo nie nastąpią jest smutne. Wręcz przerażające. Tracisz czasem sens swojego życia. Te malutkie chwile, na które tak bardzo się czeka, nigdy mogą nie nastąpić.

To smutne. To koszmarnie smutne. To ciężkie. To bardzo ciężkie.

 

Zabija wszystko nas od środka. To już nie jest to samo życie. To już nie jest ten sam człowiek. Głowa buntuje się strasznie i nie chce dopuścić myśli, że coś może być inaczej. Nie pozwala zburzyć wymarzonej bajki, ponieważ nie dostałam tego o czym marzyłam.

 

Czułam się gorsza, czułam się winna temu co się stało. Przecież mogłam postąpić inaczej, zastanowić się sto razy zanim coś zrobiłam. Czemu nie myślałam, że to może zaszkodzić.  Czułam się gorsza, bo chciałam by było inaczej. Chciałam by moja cierpliwość się nie kończyła, a stres nie objawiał się na każdym członku rodziny.

 

7

 

Teraz już wiem doskonale.

 

Nie czuję się gorsza. Nie czuję się gorzej. Nie czuję, by to było gorsze macierzyństwo niż kobiet, których dzieci są zdrowe.

 

Dostałam wiele lekcji, które pomogły mi się stać silniejszą, pewniejszą siebie, twardziej stąpającą po ziemi. Wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Teraz możemy tego nie zauważać, jednak po pewnym czasie, wszystko ukaże się czarno na białym.

 

To jest moje bajkowe macierzyństwo, do którego dążę każdego dnia. Sama tworzę swoją historię i sama wybieram jak będą wyglądać jej kolejne rozdziały.

 

Nie czuję się gorszą matką. Nie czuję, że moje macierzyństwo nie jest pełne, ponieważ nie zaznaczę w nich może nigdy pewnych podpunktów. Wiem co dla mnie jest istotne.

Zmieniłam na samym początku cały spis treści, by stworzyć jak najbardziej realną rzeczywistość. Nie czaruję się. Nie śnię po nocach. Nie wylewam morza łez.

Najważniejsza jest dla mnie samorealizacja. Uśmiech, który ta mała istotka wywołuje każdego dnia. ”Kroki”, które stawia pchając wózek.

 

Moje macierzyństwo nie zaznało pierwszych samodzielnie stawianych kroków. 

Zaznało pierwsze pchnięcie kół wózka i łzy w oczach.

Moje macierzyństwo nie zaznało obitych kolan od pierwszych upadków.

Zaznało przetarte kolana od czołgania się po podłodze.

Moje macierzyństwo nie zaznało cudownych chwil po narodzeniu.

Zaznało strach, cierpienie, ból, niepewność.

 

Zawsze w sercu będę skrycie liczyć, że to się zmieni. Że to się spełni. Jednak wiem, że może nigdy do tego nie dojść. I wiem, że z tego powodu nie będę się czuć gorszą matką. Nie czuję się gorszą matką. Nie czuję się niespełnioną matką!

Życie…

 

To nie jest gorsze macierzyństwo. Niepełnosprawność Twojego dziecka nie odbiera Ci bycia pełnowartościową mamą. Nie masz gorszego dziecka. Nie jesteś gorszą matką.

 

1325

648710911

131415

16

1718

12

1920 2122

Podziel się tym postem

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

26 Responses

  1. Znam to uczucie strachu, bólu i tą początkową dezorientację i myśl, że już nigdy nie będzie dobrze … to takie poczucie jakby Twoje życie się skończyło … Wyobrażenie o tym wszystkim jak to miało być pięknie po narodzinach upragnionego dziecka nagle bezpowrotnie odchodzi. Jest inaczej, nieco ciężej, nie ma tego co miało być ale jest za to coś innego… Nie wiem jak te wszystkie wyjątkowe dzieci to robią ale rekompensują samymi sobą i wynagradzają te trudne początki 🙂 są wspaniałe dają od siebie tak dużo, że zmiana tego wyobrażenia, które miało się wcześniej już tak nie boli a tu i teraz zaczyna cieszyć 😉
    Pozdrawiamy Mama Tymka i Tymek z ZD ;*

  2. Śliczny i Cudowny Synek. Jest po prostu uroczy. Ogromnie Panią podziwiam i szanuję za podejście i wizję macierzyństwa.

  3. Ile jest rodziców pełnosprawnych dzieci, które żyją z dnia na dzień, których rodzicielstwo nie jest świadome… Wasze jest inne, ale z tych wielu smutków i cierpień stworzyliście coś pięknego – wspaniałą, kochającą się rodzinę. To powód do dumy.

  4. Piękny wpis i taki prawdziwy:) życie nas tak zaskakuje, tak nam psuje plany,czasem zastanawialam sie dlaczego ja co ja takiego zrobiłam, albo co zrobiłam źle, u mnie tez nic nie jest tak jak sobie zaplanowałam ale mimo wszystko trzeba cały czas wierzyć i cieszyć się z tego co się ma a nie skupiać się na tym czego nie mamy:) A widać ze Arek to super chłopak, wiecznie uśmiechnięty:)

  5. Piękny i prawdziwy wpis, który daje cholernie wiele do myślenia. Znam osobę, która ma niepełnosprawne dziecko i wiesz co Ci powiem, a raczej napiszę? Że nigdy nie poznałam silniejszej osoby od niej. Jest pozytywnie nastawiona do życia mimo,jest cholernie silna i cieszy się z każdej drobnostki – pozazdrościć! A przy tym jest cholernie szczęśliwą matką, mimo że czasem jest naprawdę ciężko.

  6. Kochana piękny wpis. Poczułam dreszcze na ciele czytając go i mam świeczki w oczach. Jesteście tacy cudowni tacy prawdziwi tacy kochający pełni miłości marzeń i planów. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze :*

  7. Pięknie napisane Ja byłam matka niepełnosprawnego synka Odszedł 5m-c temu mając 3 lata i 10m-c i często go nosilam na rękach bo nie mial sił i starałam się cieszyc każdą chwilą choc czasami zmeczenie mnie pokonywało. Dzis dalabym wszystko by mógł być ze mną.Nic bardziej niż strata dziecka nie boli i nic gorszego nas spotkac nie może.

  8. Sama jestem osoba niepelnosprawna, chociaz nie jezdze na wozku.10 mcy temu zostalam mama…to najlepsze co mnie w zyciu spotkalo.Ty rowniez masz piekna corke i zawsze badz z niej dumna by nigdy nie czula sie gorsza… Ja kiedys chce tak sie czuc w oczach mojej corki;)

  9. Nie jesteście w niczym gorsi i nie dajcie sobie tego wmówić. Aruś to bardzo fajny charakterny chłopiec, a Wy jesteście super rodzicami !!! 🙂 Pozdrawiam Was ciepło 🙂

  10. Mam jezcze serdeczną prośbę, wielu Rodzicom dzieci z rozszczepionym podniebieniem czy wargą określenie zajecza warga sprawia straszliwą przykrość, podobnie jak wilcza paszcza ( określenie rozszczepionego podniebienia), są po prostu straszne. Swiat i medycyna idą z postępem i na szczęście coraz wiecej osób także zapomina o tych brzydkich nazwach, wystarczy po prostu rozszczep wargi czy podniebienia, brzmi zdecydowanie lepiej. Widziałam juzna twokm blogu kilka tych określeń i proszę, jezeli bedziesz chciała i mogla, a także innych komentujących o stosowanie tych właśnie nowoczesnych nazw tej okreslonej wady rozwojowej. Wiem ze nik tutaj nie chciał nikogo specjalnie urazić, dlatego tez pozwalam sobie na tak małą, ale ważną dla mnie prywate. Mam nadzieje oczywiscie ze nikogo ta prośbą nie uraziłam:) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a szczególnie Arka:)

  11. Bardzo pięknie napisane. A Arek jest mega przystojnym chłopaczkiem, który jeszcze nie raz sprawi, że będziesz płakać z dumy. Może niektóre rzeczy Cię ominą, ale doznasz też wielu innych wspaniałych rzeczy 🙂 buziaki dla Was :*

  12. Nie wiem dlaczego ten post musiał powstać. Dal mnie matki dzieci niepełnosprawnych nie są pełnowartościowymi mamami, one są więcej niż pełnowartościowe. One nie są nawet superbohaterkami, są królowymi tych superbohaterek. Jak się ma zdrowe dzieci, to jest to normalna rzeczywistość, a odnalezienie się w tak trudnej i ciężkiej rzeczywistości jaką jest wychowanie dziecka niepełnosprawnego, to zasługuje na ukłony do samej ziemi. Dla mnie, to matki hiperbohaterki! Oczywiście mówię o matkach, które podjęły się tego zadania… A synek, jest jedyny w swoim rodzaju.

  13. Piękny tekst i na pewno bardzo potrzebny. Tak wiele jest rodziców niepełnosprawnych rodziców, którzy nie potrafią odnaleźć się w sytuacji, która jest zupełnie inna od tego, co sobie wymarzyli i wyobrażali. Na pewno nie czyni to ich “mniej” rodzicami, gorszymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *