BEZPIECZNA PRZYSTAŃ

 

Kochamy miasto i nie wyobrażamy sobie życia gdzie indziej, przynajmniej jak na razie.

Miasto to wachlarz możliwości. Sklepy czynne są całodobowo, a na pizzę możesz iść nawet o 4 nad ranem i dostaniesz prawie najlepszą w mieście. Kino, teatr na wyciągnięcie ręki. Wystarczy przejść na drugą stronę by znaleźć  się na miejscu. Bardzo dobrze rozwinięta komunikacja pozwala każdemu poruszać się z jednego na drugi koniec miasta. Przerażająca ilość sklepów, galerii handlowych, szpitale, przychodnie czy najlepsze uczelnie to wszystko sprawia, że człowiek zostaje tu i mieszka czasem chwilowo, czasem na stałe. Chce żyć jak najlepiej, bo życie jest jedno, a miasto tę możliwość daje.

 

Jednak w natłoku zadań zapominamy o tym co dla nas najważniejsze. Godzimy się na mieszkanie w miejscu, które przy każdym wdechu zabija nas od środka i pozwalamy wciągnąć się w wir, jakim współczesny świat podąża. Wrzucasz kolejny bieg i w momencie zmiany popijasz Red Bulla aby mieć siłę i energię do dalszego maratonu.

Gnamy by zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, a mimo to brakuje nam go, by spędzić czas z rodziną, z przyjaciółmi, by wypić spokojnie herbatę, pobawić się z dzieckiem, iść na spacer. Wszystko na wczoraj. I tak co miesiąc, tak co tydzień, tak co dzień. Pędzimy. Pędzimy ile tylko sił w nogach.

 

Kochamy wieś i nie wyobrażamy sobie życia gdzie indziej, jednak nasze marzenia o domku w ciszy i zieleni trzeba odkładać w czasie.

Nie wszystko można mieć naraz. Chyba, że damy porwać się w ten koszmarny wir i będziemy wykańczać się nawzajem, aż w końcu nie będzie miał kto kupić działki i nie będzie komu budować wymarzonej chatki puchatka. Kto by nie chciał mieć wszystkiego naraz? No kto? Co ranek rwać ze swojego ogródka świeży szczypiorek i posypywać nim swoją ulubioną jajecznicę, parząc cudownie pachnącą miętę. Wychodzić na świeżo skoszoną przez siebie trawkę, boso.

Odpoczywać, mieć miejsce do całkowitego wyciszenia, bezpieczne, nie rezygnując ze wszystkich dobrodziejstw jakie daje miasto.

 

Dopóki nie będzie dane nam stworzyć takiej naszej prawdziwej bezpiecznej przystani, zadowalamy się małymi, niezwykłymi miejscami. Gdzie człowiek słyszy własne myśli i ładuje baterię  oczyszczając płuca. Gdzie na wschód słońca czeka się z utęsknieniem, a zachód zawsze przychodzi za wcześnie. Gdzie przez zasłonę przebijają się promyki słońca przyjemnie muskając po policzkach i zapraszając na zewnątrz. Gdzie śpiew ptaków dodaje skrzydeł. a zieleń dookoła jest tak cudowna, że ciężko wejść do domu z powrotem. Gdzie można usiąść  na kocu i wpatrywać się w niebo nie zerkając nerwowo na zegarek. Gdzie człowiek czuje, że może więcej i żyje.

 

Skąd nie chce się wyjeżdżać…

 

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 16 17 18 19 20 21 22 23 25


A Ty wyjeżdżasz/wychodzisz gdzieś by odpocząć, nacieszyć się rodziną? Masz swoją bezpieczną przystań?


 

Podziel się tym postem

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

20 Responses

  1. Te zdjęcia są takie magiczne… jestem pod ich wrażeniem…
    Oddają klimat Waszego wspólnie spędzonego czasu. W tym momencie zachciałam być tam, gdzie Wy jesteście…

    Pozdrawiam, MG

  2. uciekliśmy na wieś po latach mieszkania w bloku. I tak nam z tym dobrze, dzis rano na bosaka biegałam po miękkiej trawie podlewając młode zalążki roślinek.
    Zdjęcia macie magiczne 🙂 i ta koza trawę przeżuwająca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *