JAK PRZEKONAĆ DZIECKO DO JEDZENIA OWOCÓW I WARZYW - nakolkach.com

JAK PRZEKONAĆ DZIECKO DO JEDZENIA OWOCÓW I WARZYW

 

Nie ma nic bardziej podnoszącego na duchu oraz dodającego paru centymetrów jak dziecko, które doskonale przyswaja wszystkie dobre nawyki i stosuje je w życiu. Myje ręce przed jedzeniem, przyjściem do domu, odkłada talerze po posiłku do zlewu, sprząta po zabawie itp. Każdy rodzic szczęśliwy jest najbardziej na świecie.

Zresztą kto by nie był?

Jednak centymetry maleją i człowiek chce zapaść się pod ziemię gdy one nie są stosowane i przestrzegane. Wiem coś o tym… nie raz Arkadiusz wielki przeciwnik owoców, potrafił w lodach znaleźć ledwo widzialny gołym okiem kawałek owocu i perfidnie wyciągnąć go z buzi i rzucić na stół dodając ”bleeee”. Wstyd, schowałabym się już nie raz pod stół…

Już nie pamiętam kiedy się to zaczęło, ale na pewno trwa dłuższą chwilę. Nie je owoców ani warzyw. Jedynie przyswaja marchewkę i ziemniaki. Nic co przypomina warzywo albo owoc długo nie posiedzi na jego talerzu. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ do pierwszego roku życia banana pochłaniał z prędkością światła, a zupa warzywna była jego ulubioną i mógł ją jeść bez przerwy. Może popełniliśmy gdzieś błąd, albo nasz syn stwierdził, że pora na dietę mięsną.

Przewertowałam masę książek, wujek Google też był maltretowany i przeszukany wszerz i wzdłuż, aby znaleźć odpowiedź jak walczyć z jego niechęcią.  Wszystkie metody zostały przetestowane i nic nie skutkowało. Nawet zaopatrzyliśmy się w owoce do krojenia, które służą do dziś ale tylko w formie zabawki. Prawdziwego banana nie spróbuje, nawet nie pokroi. Nie wiem jak to się stało, że w domu gdzie owoce są na porządku dziennym znalazł się taki niejadek, który szczerze mówiąc ich nie cierpi.               Koniec kropka.

 

Co zrobić aby zachęcić dziecko do jedzenia owoców i warzyw? Poniżej kilka zasad, które u nas się nie sprawdziły. Mam nadzieję, że kiedyś się do nich przekona i polubi bardziej niż mięcho.

 

1. Młody człowiek to naśladowca. Rodzice jedzą, to je i on.

2. Jemy buzią i oczami, dlatego powinniśmy zadbać aby posiłki z owocami/warzywami były podawane w ciekawy i apetyczny sposób.

3. Chwalmy swoje pociechy.

4. Nie męczmy ciągłym przypominaniem ”Jedz jabłko, bo dzisiaj nie jadłeś”, naciskaniem ”No jedz, szybciej”. Czasami po prostu nie ma ochoty, trzeba to uszanować.

5. Wspólne jedzenie jest doskonałym pomysłem, najlepiej  gdy wszyscy mają taki sam posiłek.

6. Zabawki podobne do nie lubianych smakołyków, pozwalają się z nimi zaprzyjaźnić. Są dobrym sposobem na zmienienie      nawyków.

 

Miałyście kiedyś problem z niechęcią swoich dzieci do owoców czy warzyw? Jak sobie z tym radziłyście?

 

DSC_0255 DSC_0257 DSC_0260 DSC_0263 DSC_0265 DSC_0266 DSC_0270 DSC_0276 DSC_0277 DSC_0278 DSC_0284 DSC_0287 DSC_0299 DSC_0313 DSC_0320 DSC_0321 DSC_0323 DSC_0327 DSC_0330 DSC_0332 DSC_0333 DSC_0338 DSC_0356 DSC_0362

 

 

OWOCE: EDUKATOREK

KOC BATMAN I KOMPLET POŚCIELI: MON TISSU

BODY: H&M

FRAK: PIF PAF

SPODNIE: BUBA

SKARPETKI: PICCOLO GATTO

 

  • mamaKuby

    My mamy taki problem do dziś z owocami.. żadnych absolutnie nie chce z warzywami trochę lepiej. . Ale rewelacji nie ma. .

    • Witaj w klubie! Czasami juz ręce opadają 🙁

  • Matko Zabawko

    U nas nie ma aż takiego problemu, nie lubi tylko kilku warzyw.
    A jak truskawki? Takie z makaronem, twarogiem? Taka pychotka może mu będzie smakować? Albo galaretka z owocami i bitą śmietaną? Szczerze mówiąc nie mam więcej pomysłów…

    • Zmiksowane czasem zje ale to cud, bo od razu wyczuwa, że sa owoce i oddaje porcje, galaretek nie lubi więc to niestety odpada 🙁

  • Nie pomogę Wam, bo moja od początku wszystkożerna była … 😛 Może połóż gdzieś w zasięgu wzroku/ręki/tam gdzie musi się trochę wysilić, ale nie na tyle, żeby się zniechęcić, żeby sobie sam wziął np pokrojone w kosteczkę jabłko, banan w plasterkach. Pokombinować może z wykałaczkami każdy kawałek owocu na jednej ciekawej wykałaczce hmm nic więcej nie przychodzi mi do głowy 🙂

  • zoska

    Zarówno z najstarsza jak i ze średnią przechodziłam ten etap, zęby jak u Drakuli na widok warzyw i owoców, Julka to jeszcze jadła jabłka chociaz i mafefki ale Nikola z warzyw to tylko keczup chciała. U nas niestety lub stety panuje zasada ze dzieci jedzą dokładnie to so co dorośli, ja nie gotuje rzeczy ktorych w sumie nie lubimy cała rodzina ( krupnik), ale warzywa i owoce sa przynajmniej raz dziennie plus pijemy praktycznie tylko wode. Jeczaly, czasem choc raczej tylko by sprawdzić czy sie nie ugnę. Juz dawno im to minęło

  • Wiolka

    Ja nie mam problemu , corka je owoce i wiekszosc warzyw. Jak nie ma apetytu to wlsnie chce jesc tylko warzywa . W prostej postaci ( olej warzywo ) mieszkam we wloszech i tak spozywamy warzywa . Nigdy nie przemycalam( w niczym)
    Co roku siega po cos nowego ..
    W szkole lekarz od zywienie( nie dietetyk) wlasciwie tylko tlumaczyl :wazne jest to ze w domu sa owoce warzywa i ze rodzina tez chetnie po nie siega .. Dziecko moze zaczac jesc nawet w wieku 16 lat…
    Wiadomo wspolnie dpozywanie posilkow I proponowanie.. Nawet do 10 razu nie mylic ze zmuszaniem..
    Moja corka wlasnie w taki sposob rozszerza swoja diete… Jest na etapie ze chce probowac… Siega po nowosci badz cos na co nawet nie chciala kiedys spojzec….Emotikon wink
    I tez wspolnie gotujemy …Naprawde zdazalo mi sie czesto ze patrzyla na mnie i daj sprobowac .. Zycze cierpliwosci i wytrwalosci…

  • U mnie nie ma problemu, jemy wszystko. I było tak zawsze. Probowałaś może zabrać go do sklepu i pokazać różne owoce, niech sobie sam wybierze? Albo jakąś bajkę czy książeczkę o owocach? Ja robię np. spaghetti do którego przemycam pietruszkę, marchewki, seler naciowy itp. Ulubiona u mnie w domu jest marchewka – kroję w słupki, dodaję trochę masła, miodu, szczyptę soli i do piekarnika – 200 stopni, ok 40 minut (musisz sprawdzić, żeby były al dente). Pyszne, u mnie idzie kilogramami.

  • hej!

    moje dzieciaki generalnie jedzą dobrze…
    ale ja robię mojemu najmłodszemu taki szwedzki stół – na talerzyku rozkładam po kawałku wszystkiego – i to się tyczy nie tylko warzyw…: kabanosik, chleb z masłem, oliwka, ogórek, kawałek pomidora, żółty ser… i on tak sobie dobiera…!

    oczywiście czasem zniknie wszystko, a czasem tylko jeden element 😉 ale warto zachęcić do poszukiwania własnych smaków!

    (aha! pomijam fakt wyglądu okolic stołu przy którym je maluch, ale przecież od czego ma się odkurzacz i ręcznik papierowy 😉 0

  • Nie mogę narzekać na mojego synka, bo je całkiem sporo i całkiem różnorodnie, ale miał kiedyś kilkumiesięczną fazę, że nie jadł w ogóle warzyw. Nic kompletnie. Do 18 miesiąca życia praktycznie nie jadł mięsa (poza produktami mięsopodobnymi ). Owoce jada, ale nie wszystkie. Czasami w ogóle nie chce. Moja rada jest jedna: nie przejmować się, bo dzieci to czują. Gdy ja odpuściłam (na przykład, gdy miał 9 miesięcy prawie nie chciał jeść), nagle zorientowałam się, że mój niejadek wcale nie jest niejadkiem 🙂

  • Sylwia Zielińska

    Powiem szczerze, że mam podobny problem- moje dziecko niewiele jada ( ma 5 lat), ma swoje smaki i ulubione potrawy i co by sie nie robiło, to i tak nie ruszy czegoś innego. Juz trochę przestałam się gimnastykować przy każdym daniu bo nic na niego nie działa- niestety…. Jak był mały- miał bardzo urozmaicona dietę, bo i jadł dużo więcej…teraz nie, nie dobre, brzydko pachnie, nie ładny kolor, nie ładny kawałek, a bo tu coś wystaje, tam źle pokrojone….. Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej Z owoców je: jabłka, banany, truskawki ( ale prosto z krzaka), maliny (też prosto z krzaka), winogrona koniecznie bez pestek- trzeba wydłubywać), pomarańcze (ale tylko soki) z warzyw: ogórek, marchewka( tarta surowa), ziemniaki (od niedawna), buraki (tarte gotowane bo w zupie już nie) i tyle…

  • natkar

    Nie ma dobrej metody na warzywne i owocowe niejadki. Moje panny( 8 i 10 lat ) kiedys jadły wszystkie zupy warzywne( przed przedszkolem) . Teraz nic. Tylko rosół, krupnik, może żurek. Starsza chociaż zje jakieś warzywo gotowane, a młodsza toleruje tylko ziemniaki i marchew ( jak ma dobry humor) Groźby, prośby, zachęty, przykład, przemycanie( zawsze znajdzie i już nic nie zje) – nic nie pomagają. Mamy własny ogród. Nawet to, że pomaga hodować warzywa nic nie daję. Owoce jedzą wszystkie, na szczęście. Może kiedyś dorosną nasze dzieci do naturalnych witamin!


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com