Warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka - nakolkach.com - nakolkach.com Warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka - nakolkach.com

Warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka

Może zacznę od siebie. Tak chyba będzie najlepiej. A więc miałam szczęście, ponieważ nie spotkałam na swojej drodze osób, które utrudniały by mi pewne decyzje albo musiałabym przeciwstawiać się ich zdaniu. Miałam szczęście, bo moje dziecko nie było rehabilitowane przez żadnego specjalistę, który uważałby, że dziecko musi chodzić i nie ważne kiedy postawi pierwszy krok, ważne by cały czas ono było przygotowywane do tego. Tylko wtedy osiągnie pełnię szczęścia. Szczęście jest tylko wtedy kiedy się chodzi. Moje zdanie na ten temat zawarłam w tekście CHODZENIE JEST GŁUPIE. Warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka.

 

Uważam, że szczęście jest wtedy, kiedy Ty tak uważasz, Ty tak czujesz. Nie jest wtedy, kiedy inni tak uważają.

 

Ale jak to bywa w środowisku, jeżeli nie mamy pojęcia na jakiś temat to najczęściej nie wypowiadamy się, nie staramy się formułować własnego zdania, tylko słuchamy grupy i przyjmujemy ich myślenie. Czasem nawet się nie zastanawiamy czy mają rację jak my się z tym czujemy, czy nam to odpowiada, tylko akceptujemy i uważamy za swoje własne zdanie. To normalne, bo przecież sami się nie wyleczymy i sami nie potrafimy ogarnąć wielu tematów w dziedzinach życia i są od tego inne osoby. Jednak ja każdą diagnozę, każde zalecenie, które mi w jakimś stopniu nie pasuje staram się zbadać z każdej możliwej​ strony, a nie na ślepo wykonywać polecenia.

 

 

Dlatego kiedy spotkałam się z teorią, że dziecko nie powinno dostać wózka, tylko cisnąć by zacząć chodzić zaświeciła mi się w głowie lampka. 

Pierwsze co pomyślałam, kto wciska ludziom taką ciemnotę? Nie potrafię tego inaczej nazwać. Okazało się, że osoby, które na początku życia naszego dziecka oraz w późniejszych momentach wywierają największe znaczenie, bo to oni ćwiczą nasze dzieciaki. To przykre. To mega słabe. Argumentacja jest tak słaba, że aż szkoda jej pisać: bo nie będzie chciało chodzić.

Gdy ten tekst słyszę, to wybucham.

Życie nie polega tylko na chodzeniu. Ono nie zapewnia szczęścia. Można być szczęśliwym bez poruszania się, ale wiele osób tego nie rozumie. Wiele osób nie potrafi ogarnąć, jak możesz się cieszyć życiem jak Ty przecież nie chodzisz. A uwierz mi, można. I moje dziecko Ci w przyszłości to udowodni. Nie każdy może chodzić mimo chęci i ogromnej walki. Nie każdy.

Wierz mi, też miałam to marzenie. Też słyszałam, że spokojnie może się uda i będzie chodzić. Zawsze pytałam: a jak nie to co? Odpowiedź zawsze ta sama. Zawsze tak słaba: to trzeba zrobić wszystko. Czasem wszystko nie wystarcza.

Też chciałam zobaczyć moje dziecko biegające na łące, kopiące piłkę, jednak uświadomiłam sobie, że warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka.

Nie mogę cały czas myśleć tylko o tym, że jak cudownie byłoby gdyby chodził. Nie mogę odgradzać go od społeczeństwa, aż do momentu kiedy postawi ten pierwszy krok i „będzie taki jak wszyscy”. Bo tu nie o to chodzi.

 

 

 

Nie mogę zrozumieć jak dzieci nawet 2 letnie są wożone jeszcze w spacerówkach kiedy ich rówieśnicy sami mogą już poznawać świat. WÓZEK TO NOGI. WÓZEK TO WOLNOŚĆ. WÓZEK TO NORMALNOŚĆ. WÓZEK TO BRAK OGRANICZEŃ.

Nie będę Cię przekonywać, że robisz źle, że krzywdzisz swoje dziecko, że później będzie mu trudniej, bo nigdy nogi nie będą posiadały tyle siły co innych dzieci, które nie mają takich przygód, że z czasem zamiast lepiej może być coraz gorzej. Nie będę, bo to Twoja decyzja i to Ty będziesz ponosić jej konsekwencje, nie ja. I tego też musisz być świadom. Ja tylko powiem Ci, co zyskało moje dziecko od kiedy skończyło 2 lata i samo porusza się na wózku.

Zyskało radość z życia. Zyskało większy uśmiech na twarzy. Zyskało samodzielność. Wolność. Zyskało większe możliwości. Bo wózek to nogi, a nie zabieracz marzeń. 

 

 

Od kiedy Arek porusza się na wózku jest bardziej otwarty, chce wszystko robić sam, bo nareszcie może, nie ma dla niego przeszkód komunikacyjnych z rówieśnikami, bo on też może przemieszczać się z nimi, może się z nimi bawić, tańczyć, gonić się, itp. Ma więcej siły! Więcej chęci do ćwiczeń. Widzi, że one mu pomagają w codziennym życiu i korzystaniu z wózka. Jego motywacja nie spadła, wręcz przeciwnie, jest jeszcze większa i zapał do pracy też wzrósł. Od kiedy jest wózek problemy na rehabilitacji zniknęły.

I co najważniejsze uwaga: chce chodzić. Chce się pionizować. Chce. Choć mimo codziennych ćwiczeń, masaży nogi nikt nie da mi gwarancji, że jak zabiorę mu wózek, albo że gdybym mu go nie dała to teraz by biegał. Jednak wiem, że gdybym dalej żyła swoim marzeniem o chłopczyku biegającym po łące, mogłabym się bardzo rozczarować. Mogłabym pluć sobie w brodę, że moje marzenia przysłoniły mi rzeczywistość, bo nogi po 5 latach harówy nadal nie podejmują należytej współpracy. I mogą już nie podjąć, a życie przecież jest jedno.

Z tym chodzeniem jest tak, że nie każdy może postawić swój wymarzony krok. Wiem jaki to ból, kiedy się o tym dowiadujesz. Wiem jak ciężko z tym się pogodzić. Jednak też wiem, że to nasze marzenie jest w 100%, a nie naszego małego dziecka. Ono chce być szczęśliwe. A rozwój i samodzielność jest bardzo ważne.

Wiedz, że wózek nie jest przeszkodą, a czasem warto schować swoje marzenia do kieszeni i pomyśleć o dobru dziecka. I to nie tyczy się tylko niepełnosprawności, ale każdego rodzica malucha, który buduje w swojej głowie pewne wyobrażenie, które nie zawsze może mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości, mimo iż tak bardzo się tego chce.

  • Anna Wójcik

    Popieram Twoje zdanie. Niepełnosprawność naszych dzieci wymaga od nas porzucenia marzeń o chodzeniu, ale to są tylko nasze marzenia. Marzenia dzieci są inne i musimy to akceptować.I to jest bardzo ciężkie, ale jak już zaakceptujesz odmienność swojego dziecka to jest nawet całkiem ok 🙂 Pozdrawiamy z Jacusiem 🙂

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Bardzo się z Tobą zgadzam w kwestii tych marzeń. Był taki czas w moim życiu, że właśnie przez nie mogłam stracić coś cennego. Marzenia schowałam, a rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza niż one same z czasem 🙂


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com