TwistCar - HIT czy KIT? - nakolkach.com - nakolkach.com TwistCar - HIT czy KIT? - nakolkach.com

TwistCar – HIT czy KIT?

 

Kiedyś przypadkowo wyskoczyła mi reklama TwistCar’a i zaciekawiona zagłębiłam się bardziej w temat. W głowie przybijałam sobie piątkę, ponieważ od dawna szukałam pojazdu dla Arka, który nie będzie wymagał przy napędzaniu go nóg. Szczerze nie sądziłam, że kiedyś uda mi się taki znaleźć i przyznam się, że trochę mi było z tego powodu smutno, gdyż moje dziecię zawsze chciało mieć swoje auto z kierownicą! Sytuacja była trochę ciężka, ponieważ wszystkie inne jeździki wymagały sprawnych nóg i napędzane były po wciśnięciu odpowiedniego pedała albo pedałowaniu, a to u nas nie wchodziło w grę. Wiele osób po udostępnieniu zdjęcia Arka na nim, pytało się w wiadomościach co to za cudo, dlatego też postanowiłam napisać o korzystaniu, zainteresowaniu Arka oraz o tym czy warto wydać na niego ponad 150 zł.

 

Jak działa?

Do samego końca nie wierzyliśmy całkowicie, że tak może ono sobie jeździć bez żadnej pomocy nóg itp. Nasze ostatnie wątpliwości zostały rozwiane, gdy na prawdę poruszał się napędzany naprzemiennymi ruchami kierownicy w prawo i lewo, przemierzając wybraną trasę. Napędzany jest wyłącznie siłą naszych mięśni, dzięki czemu nie pakujemy dodatkowych pieniędzy w baterie, akumulatory itp.

Możemy nim jeździć w domu jak i na świeżym powietrzu. Dodatkowym plusem jest jego wytrzymałość, ponieważ uwiezie nawet 120 kg malucha. Moim zdaniem najważniejsze jest jego złożenie, które poprawnie wykonane pozwoli na cieszenie się TwistCarem w pełni.

Jest jeden minus, jaki u nas występuje. Arek po dłuższej jeździe, w którą wliczone są liczne zakręty, przechyla się i spada na bok, jednak spowodowane jest to tym, że nie może podtrzymać się nogami na jeździku, które zapewniałyby jednak większą stabilność. Ale pierwsze siniaki za nami i już wie jak sobie radzić w takich sytuacjach, co bardzo cieszy.

 

Powiem szczerze, że długo czekałam na takie auto, które nie będzie wymagało sprawnych nóg i bez przeszkód dziecko będzie mogło nim sterować. Gdy tylko mogłam spełnić najskrytsze marzenie mojego dziecka o „posiadaniu” auta, nie zastanawialiśmy się ani chwili dłużej. To jest hit w naszym domu. A radość z jazdy i możliwości jakie ono daje jest ogromna, gdyż to jest zabawka na dłużej i nie nudzi się szybko nawet takim staruszkom jak my 😀

 

 

20161225-dsc_0712

  • Maria Grzegorczyk

    Mamy i polecamy 😀 Powiem Ci, że Brunon też się na nim przewraca jak za bardzo skręci. To jest chyba własnie jedyny minus, ale z drugiej strony dzieci też muszą się uczyć być chociaż trochę ostrożnymi 😉 Obciążenie 120 kg to duży plus tatuś też sobie pojeździ hihi 😀


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com