Od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia. - nakolkach.com - nakolkach.com

Od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia.

Mam swój kalendarz, taki z czerwoną okładką, by rzucał się w oczy i bił na alarm, gdy za długo do niego nie zerkam. Posiada on dużo wolnego miejsca do zapełnienia, bo lubię wszystko planować, robić listę rzeczy tak zwanych do zrobienia, a najbardziej lubię je z niej skreślać. Więc musi być gdzie. Gdyby nie ten mój kalendarz, gdyby nie ta lista i gdyby nie to skreślanie, wątpię bym za coś się wzięła. Jak wpadam w wir pracy to wszystko idzie jak z płatka, a gdy zrobię sobie choć chwilę przerwy, lenistwo bierze górę. A to u mnie szalenie niebezpieczne, bo czasem nie chce się skończyć.

 

Od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia.

 

Patrzę na tę cholernie długą listę, a później podnoszę wzrok i widzę ten paskudny zlew zapchany garami, wkurzam się na tę zmywarkę, która już nie domywa, lecz nadal mam nadzieję, że tym razem coś ruszy i mnie wyręczy.
Prania dwa nieposkładane, a kolejne się robi, a jeszcze jedno suszy. Nie prasuję na całe szczęście, bo nie cierpię.

 

Patrzę czasem na tę swoją listę i nie wierzę, że to ja ją pisałam. Nie wierzę, że czasem chcę się tak sama zaorać. Że się daję. Ale jeszcze często zapominam, że od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia. Zapominam, bo moja się nie oszczędzała. Zapieprzała ile się dało, a kiedy miała odpocząć zawsze  było jeszcze coś do zrobienia i zawsze to robiła. Więc chyba to po niej.

Przez 5 lat byłam na każde skinięcie mojego dziecka, byłam całkowicie dla niego. Moją odskocznią były studia w weekendy 2 razy w miesiącu. Wychodziłam do ludzi, nakładałam makijaż, jadłam szybkie śniadanie i obiad na mieście, zmieniałam ciuchy „po domu” na coś fajniejszego. Prostowałam lub kręciłam włosy. Wychodziłam i to było cudowne. Przez parę godzin w miesiącu byłam tylko ja i nic więcej. O tak, to było cudowne.

Ale wszystko co dobre szybko się kończy. Zdałam, otrzymałam dyplom i stwierdziłam, że zrobię sobie przerwę. Przerwę, która sprawiła, że czułam się z każdym dniem gorzej. Brakowało mi czegoś. Dostawałam szału i odechciewało mi się totalnie wszystkiego. Każdy dzień był identyczny. Tak samo chujowy.

 

Doskonale pamiętam rozmowę z moją siostrą, kiedy mówiłam jej, że jeżeli czegoś nie wymyślę, to oszaleję. Popadnę w depresję.

Doskonale pamiętam też kiedy na drugi dzień wpadłam na pomysł, który miałam przez bardzo długi czas podany na tacy, ale brakowało odwagi, bo to była nie tylko pieniężnie duża inwestycja, ale czasowo i organizacyjnie.

I wiesz co? Jest cudownie! Znów żyję, znów coś robię co daje mi mega frajdę, pozwala obcować z ludźmi i spełnia moje marzenia.

Od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia często powtarzam sobie jak mantrę, bo nie chcę padać na twarz zaraz po tym jak moje dziecko uśnie. Nie chcę wstawać przed świtem, by nadgonić wszystko to, co jeszcze wczoraj nie udało się zrobić. Nie chcę cały czas spoglądać na zegarek i liczyć ile mam jeszcze czasu zanim zacznie się ściemniać, zanim trzeba będzie podać obiad, itp.

Dziecko kosztem czegoś?
Praca kosztem dziecka?
Odpoczynek kosztem wspomnień, niezapomnianych chwil?

 

Nie!

 

Ja znalazłam złoty środek, którym było moje zadowolenie. Ta radość, która za każdym razem, gdy chwytam aparat pozwala mi odżywać na nowo i działać na pełen etat. Nie przeszkadza mi zapełniony kalendarz weselami, sesjami rodzinnymi czy plenerowymi, bo robię to, co kocham. Nie marnuję już czasu, działam i czuję, że mam go więcej i potrafię rozsądniej nim zarządzać.

I jeszcze nigdy nie miałam tyle czasu i chęci do zabaw co teraz. Poświęciłam się w 100% mojemu dziecku i zrozumiałam, że tak nie dam rady żyć. Miało być pięknie, a było coraz gorzej.

Nie wspominam już o tej radości na twarzy mojego dziecka, gdy w niedzielę rano ma na śniadanie ciasto. To nasza taka mała ostatnio tradycja. Więc mam pewność, że dobrze zrobiłam.

 

Od dobrej matki nie oczekuje się perfekcji i poświęcenia.


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com