JAK NIE ZABIĆ SWOJEGO DZIECKA - nakolkach.com - nakolkach.com JAK NIE ZABIĆ SWOJEGO DZIECKA - nakolkach.com

JAK NIE ZABIĆ SWOJEGO DZIECKA

 

Włączam radio, przeglądam gazetę, otwieram jeden z popularnych serwisów i wszędzie głównym tematem, wałkowanym bez przerwy jest utopienie się dziecka, pozostawienie w samochodzie czy dwuletnie dziecko spacerujące samotnie nad ranem po mieście. Łapię się za głowę, zastanawiam się co o tym wszystkim myśleć. ”Paranoja! Jak mogło do takich sytuacji dojść?!” pierwsze co przychodzi mi do głowy.

 

Nie mi osądzać, ani potępiać tych ludzi, ponieważ strata dziecka jest czymś najgorszym co możne nas spotkać w życiu i to jeszcze z naszej winy. Ci ludzie już naszego komentarza nie potrzebują. Oni przez całe życie będą nosić w środku ten ciężar, ten ból spowodowany utratą najukochańszej osoby – dziecka. Czegoś takiego nie da rady z niczym porównać, nie da rady tego nawet opisać. Tej pustki nie wypełni już nikt, dlatego warto o tym pomyśleć, zanim zrobimy coś nierozsądnego i dojdzie do tragedii.

Jak to możliwe?

Każdy teraz w myślach mówi, że to przecież nie możliwe, nie ma takiej opcji za nic w świecie! A jednak takie sytuacje mają miejsce. Pośpiech jest złym doradcą. „Za 5 minut będę z powrotem, więc po co mam go taszczyć ze sobą? Sama jeszcze szybciej to załatwię. Zresztą tylko po chleb idę.” Przez taki czas nic się nie stanie. Wykorzystując sytuację samotnego załatwiania spraw staramy się zrobić jak najwięcej w ciągu 5 minut, które przedłużają się w 20 i sprawiają, że zapominamy o dziecku pozostawionym w samochodzie. Tragedia gotowa. Choć dla osób, które nie widzą nic w tym złego nie ma żadnego usprawiedliwienia. Gdy spędzamy wolny dzień odpoczywając nad wodą korzystajmy jedynie ze strzeżonych kąpielisk. Wyznaczmy dziecku granice w jakich może się poruszać i bacznie go obserwujmy. Pamiętaj! Tonie się po cichu, a w wielu przypadkach trudno jest rozróżnić osobę tonącą od bawiącej się. Dziecko nie będzie krzyczeć na cały głos „Ratunku” i pięknie wymachiwało rękami. Nie. To nie film, który przyzwyczaił nas do takiego obrazu. Dlatego tak niewiele wystarczy by stała się jakaś tragedia, która zamieni nasze życie w koszmar i niekończące się wyrzuty sumienia. Dziecko trzeba mieć cały czas pod kontrolą i blisko siebie, by móc w odpowiedniej chwili zareagować. Warto też poważnie się zastanowić z kim zostawiamy nasze dziecko. Czy jest to odpowiednia osoba, której możemy zaufać. W końcu powierzamy jej pod opiekę nasz największy skarb. Dlatego to też jest bardzo istone, aby zapobiec kolejnej tragedii.

 

Jestem matką i chcę dla swojego dziecka jak najlepiej, mam wielką nadzieję, że Ty też! Dlatego proszę byś uważała i rozsądnie podejmowała decyzje. Pośpiech i alkohol nie są dobrymi doradcami, w szczególności gdy chodzi o życie dziecka.

Zachowaj ostrożność, by te wakacje wiązały się tylko z miłymi wspomnieniami.

  • matka paula

    Mam ciary na plecach kiedy widzę rodziców z dziećmi siedzącymi nad rzeką. Ja nie usiadłam na dupie, kiedy Marcin nalał za dużo wody w basenie, bo wystarczy że dziecko się niefortunnie przewróci i zachłyśnie wodą, a w rzece dodatkowo jest prąd oraz nieznane dno i nawet jak nie jest bardzo głęboko to i tak niebezpiecznie. Dla mnie to prowokowanie niebezpieczeństwa, choć wiem że „kiedyś to się nad rzeki całymi rodzinami chodziło”. Wiem też, że licho nie śpi i nawet kiedy wydaje nam się że nasze dzieci są dość rozsądne to trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo żeby doszło do tragedii wystarczy czasem dosłownie ułamek sekundy…

    • Masz rację, dziecko może w basenie na balkonie się utopić a co dopiero w rzece czy jeziorze. Brak nam wyobraźni chyba

  • Paulina

    Z jednym się zgadzam. Reszty nie chce komentować. Nie ma usprawiedliwienia do zostawiania dziecka w aucie. Ja Młodego nawet nie zostawiam gdy idę płacić po zatankowaniu auta. Jedyny moment na stacji to gdy stoję i tankuje auto żeby nie wdychal ale dziela nas tylko drzwi. Do placenia idzie ze mna. Była sytuacja zasnął w aucie ja muszę kupić coś w aptece. Nie zostawiłam dwulatek na moich rękach spał a ja kupiłam i wróciłam do auta. Nigdy przez myśl mi nie przeszło aby został sam nawet na tą głupią minutę gdy place za benzynę

    • Podałaś tak normalny przykład, z którym mamy styczność na co dzień a tak mało zwracamy na niego uwagę! Dzięki!

  • Kasia

    Nie dość ze mało zwracamy uwagę w aptece niektórzy na mnie patrzyli jak na nienormalna bo dziecko ciagne zamiast zostawić w aucie bo przecież to tylko chwila Emotikon unsure A auto to tylko samochód gdy ja będę na zewnątrz ktoś może w nas wjechać. Wierzę chociaż wiem ze nie zawsze ale ze będąc blisko Go uratuje

    • O tak, kiedy się nie spodziewamy może stać się coś strasznego!


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com