DZIĘKUJĘ ZA TELEWIZOR, TABLET, INTERNET - nakolkach.com DZIĘKUJĘ ZA TELEWIZOR, TABLET, INTERNET

DZIĘKUJĘ ZA TELEWIZOR, TABLET, INTERNET

 

3 dni przymusowego siedzenia w domu.

3 całe dni.

 

Męczące się przez chorobę dziecko, martwiąca się matka i milion wymysłów malucha. Głowa boli jedno i drugie. Gardło boli jedno i drugie. Jedno i drugie ma już siebie dość, a innego wyjścia nie ma. Przymusowy areszt, przymusowe zwolnienie, przymusowa choroba. Każda zabawa nudzi się po 5 minutach. Każda zabawa męczy, kiedy trzeba włożyć w nią więcej wysiłku. Każdy ruch jest nie mile widziany. Najlepszą opcja jest leżakowanie w łóżku pod cieplutką kołdrą. Jednak spanie też się nudzi. Przed nami długa, bardzo długa kolejka. Początku nie widać. Wszystko się opóźnia, a irytacja rośnie z minuty na minutę.

 

„Mamo długo jeszcze?” „nie chce już tu siedzieć”.

A wyjścia innego nie ma. Trzeba tkwić w tym i pilnować swojej kolejki. Nie można odejść ani na chwilę, bo zaraz ktoś wskoczy i  wejdzie przed nami wcześniej.

Czekamy.

 

Pyrkający na rozgrzanym palniku obiad daje o sobie znać. Rozleniwione, marudne, zniecierpliwione dziecię daje o sobie znać. Głód miesza się z irytacją i powstaje mieszanka wybuchowa, która tak jak gotujący się obiad daje o sobie znać. Chwila nieuwagi, chwila słabości albo nieszczęście albo przypalone danie.

 

 

Czasami sobie tego nie wyobrażam.

Tak po prostu nie widzę innego wyjścia.

 

 

Ja wiem, dawniej nasze cudowne babcie, mamy dawały sobie radę i nie potrzebowały wspomagaczy. Jednak czasy się zmieniły i nikt nie pozwoli swojemu dziecku pójść ze znajomymi w nieznane miejsce się pobawić.

Wolność, ufność całkowicie zmniejszyły swoje kręgi i życie wygląda inaczej. Czasami sobie nie wyobrażam, abym nie wykorzystała tego dobrodziejstwa jakim jest internet, laptop czy tablet.

 

W sytuacji gdy gorączka męczy i ledwo można się podnieść z łóżka, a dziecko wymaga od nas dużej aktywności fizycznej, by sobie pomóc.

O tak, przyznaję się ostatnią chorobę Arek spędził na maratonie bajkowym.

Nie było innego wyjścia.

Każda książka nudziła, a samochód był za ciężki.

 

 

W jakim celu się męczyć? W jakim celu się szarpać?

By udowodnić że ja potrafię, ja mogę bez wspomagaczy czy innych udogodnień. Zamiast poświęcić czas na wspólne leczenie i odpoczywanie, troimy się by kreatywnie spędzić czas z dzieckiem. Przeleżeliśmy wspólnie ten czas tuląc się gdy tarzan ratował dżunglę lub strażak Sam gasił setny pożar w Ponty Pandy. Nie, to nie był czas stracony. Nie, moje dziecko się nie uzależniło.

 

 

Nie, nie jestem gorsza.

 

Ostatnia, bardzo świeża sytuacja. Szpital. Przymusowe leżenie. Przymusowa dieta.

38h bez kropli wody i grama chleba. Koszmar!

 

 

12rf

 

Dziecko z cięciami głowy i brzucha błagające o kropelkę płynu. Serce się kraje, ale nie możesz…  Jedynym wyjściem jest odciągnięcie uwagi. Nie wiem co by było, gdyby nie ulubiona bajka. Nie wiem. Dobrze, że nie musieliśmy się nad tym głowić.

 

Dziękuję za internet, komputer czy tablet. Jest to udogodnienie, które daje dużo możliwości i pomaga nam w momentach, które nas  zaskakują. Za długa kolejka, znudzenie dziecka w trakcie prac domowych. To normalne i oczywiste, że wszystko ma swoje plusy i minusy, ale nie dajmy się zwariować. Nie dajmy sobie wmawiać. Postępujmy w zgodzie ze swoim sumieniem, swoją sytuacją.

Przecież wszystko jest dla ludzi, wystarczy odpowiednio nauczyć się z tego korzystać i rozsądnie dawkować.

Nie jest grzechem pójść czasem na łatwiznę i włączyć dziecku ulubioną bajkę, kończąc obiad lub ucząc się na kolejny egzamin. Leżąc pod kołdrą z wysoką gorączką, nie mając siły na zrobienie herbaty wymyślać jeszcze kreatywne zadania. Internet, komputer, telefon, tablet to nie zło, gdy korzystanie z niego idzie w parze z rozsądkiem.

 

Ich twórcom dziękuję! Ułatwiliście życie rodzicom.

 

 

  • Wiem o czym piszesz nam też, zwłaszcza podczas dłuższych pobytów w szpitalu te użądzenia ratują całą sytuację.

  • Spędziliśmy dzisiaj sporo czasu na inhalowaniu, udało się głównie dzięki Śwince Peppie 😉 Zdrówka dla Was kochani!

  • My również w awaryjnych sytuacjach korzystamy z dobrodziejstw techniki

  • Aleksandra Greszczeszyn

    Bardzo, bardzo mądry i życiowy tekst! Wreszcie ktoś napisał szczerze (bo naprawdę trudno mi uwierzyć, by większość nie pokazywała dziecku telewizora do 5 roku życia jak podobno radzą jacyś tam naukowcy) i zgadzam się w 1000 %.

  • Mądrze napisane. U nas w granicznych sytuacjach również sprawdzają się cuda współczesnej technologii.

  • We wszystkim trzeba być racjonalnym. Ja też nie raz ratowałam się bajkami on-line, kiedy miałam 39,5 st gorączki i nie byłam w stanie stać, młoda miała nieco mniej i jak to dziecko – energię też miała, siedziała przy mnie i oglądała przytulając się. Nie wiem jakbym dała radę, gdyby nie ulubione bajki na zawołanie.

  • Madzia

    Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko nie mogło korzystać z tych „dobrodziejstw”. Co z tego, że ma 2,5 roku? Umie sam „odpalić” tablet, znaleźć ulubioną bajkę. Z youtuba nauczył się kolorów po angielsku, nazw owoców – zanim zaczęły te tematy być przerabiane na angielskim w żłobku. Jeździmy do rodziny ponad 300 km przynajmniej raz w miesiącu – nie jestem w stanie przez 4h non stop wymyślać zabaw – nie jestem – przepraszam (mam chorobę lokomocyjną), ale to nie znaczy, ze jestem gorszą matką. Równowaga musi być i wszystkiego trzeba w życiu spróbować – oczywiście w granicach rozsądku.


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com