BARDZO PROSTA ZASADA, KTÓREJ WARTO SIĘ TRZYMAĆ BY MACIERZYŃSTWO BYŁO O WIELE PRZYJEMNIEJSZE - nakolkach.com BARDZO PROSTA ZASADA, KTÓREJ WARTO SIĘ TRZYMAĆ BY MACIERZYŃSTWO BYŁO O WIELE PRZYJEMNIEJSZE

BARDZO PROSTA ZASADA, KTÓREJ WARTO SIĘ TRZYMAĆ BY MACIERZYŃSTWO BYŁO O WIELE PRZYJEMNIEJSZE

Znajdujemy się w centrum  8 milionowego miasta. Ruch jak w największym mrowisku. Wystarczyła chwila, by się do tego przyzwyczaić i zacząć podążać szybszym tempem. Podoba mi się to.

A wiesz dlaczego?

Jest zimno. Przynajmniej ja tak uważam. Na głowie czapka, pod szyją ciepły szal i w kieszeni w razie czego rękawiczki. Kurtka też już zimowa. W końcu jesień i w Polsce temperatura, gdy wyjeżdżaliśmy nie zachwycała. Jednak ludzie wokół mnie, chyba czują jeszcze lato. Co jakiś czas mijają nas ubrani w krótkie spodenki, podkoszulek z krótkim rękawem lub w cienkim sweterku. Niektórzy chodzą w sandałach albo japonkach. Do wyboru do koloru. Widok ich przyprawia mnie o jeszcze większe dreszcze. Ja dygocę z zimna, a oni opalać by jeszcze się chcieli. Paranoja. Aż mam ochotę podejść i się zapytać:”Tobie nie jest za zimno? Przecież już jesień, obowiązuje inny strój wyjściowy.”

Arkadiusz na głowie ma ciepłą czapę, gruby ciepły szal, rękawiczki na dłoniach i buty zimowe. Zmarzlak jak ja. Przez naszą całą trasę zwiedzania co chwilkę prosił o ciepłą herbatę i tak podróżował z kubkiem, po krok popijając ciepłą ciecz. Stoimy i czekamy na autobus. Nagle podjeżdża obok nas pani z dzieckiem w wózku. Chłopiec około 2 lat. Stopy gołe! Bez czapki! W samym sweterku! Na litość boską czy ona powariowała? Dodam, że godzina była już 21 czasu londyńskiego. Wpatruje się przeraźliwie na jej dziecko i nie dostrzegam ani grama nie zachwytu z obecnej jego sytuacji. Żadnych sinych rąk czy stóp. Uśmiecha się od ucha do ucha i jakby tylko potrafił to ściągnąłby coś jeszcze ze swojej garderoby.
Jak na prawdziwego Polaka przystało powinnam wcisnąć swoje trzy grosze. Skomentować jej nieodpowiedzialne zachowanie, którym może narazić dziecko na uszczerbek na zdrowiu. Czy ona oszalała?
Podczas jazdy na następnym przystanku wsiada do autobusu kolejna mama z małym dzieckiem. Ten ma przynajmniej trampki na stopach, reszta ubioru jest podobna. Rozglądam się po całym środku transportu i nie dostrzegam grubiej ubranego dziecka, oprócz Arka. Wyglądamy tam jakbyśmy przybyli z Antarktydy do ciepłych krajów.
Nie powiem śmiesznie to wygląda.

Ale zastanowiło mnie jedno. Dlaczego nikt nie zwrócił nam uwagi, że za ciepło ubraliśmy Arka albo czy nie oszaleliśmy? Nikt, normalnie nikt się na nas krzywo nie  popatrzył. Żadnego słowa pouczenia, komentarza, chamskiego tekstu czy  wysłanego do nas pełnego pogardy i niezrozumienia spojrzenia.

Kompletnie nic.

Wyobrażałam sobie tą sytuację u nas w Polsce.  Czy mogłabym przejechać z Arkiem, w obecnym czasie, który byłby bez butów, czapki i kurtki? Czy mogłabym w czasie deszczu spacerować jakby nic się nie działo i była świetna pogoda? Czy nikt nie zaszczyciłby mnie swoim spojrzeniem?  Nawet nie chcę wiedzieć jakby się to skończyło. Pewnie miałabym na głowie opiekę społeczną i kuratora.

Tam istnieje prosta zasada: Twoje macierzyństwo – Twoja sprawa.

Nikogo nie interesuje twoje dziecko i jego ubiór. Nikt nie zwróci Ci w tej kwestii uwagi.  Tekst: „a gdzie ma czapeczkę?” nie istnieje. Luz i swoboda decydowania o swoim dziecku w najważniejszych dla niego kwestiach jest na porządku dziennym. W końcu kto je zna lepiej, niż jego matka?

Jednak my jesteśmy inni. Zawsze lubimy wtykać swoje trzy grosze do czyjegoś życia i narzucać swoje zdanie. Pokazać, że coś wiemy lepiej, mamy doświadczenie i powinno się nas słuchać. Do tej pory uśmiecham się, gdy w myślach przypominam sobie zdanie wypowiedziane do mnie przez jedną z mam: „Proszę mnie słuchać, ja mam trójkę dzieci, więc wiem co mówię”.  Ilość dzieci, wiek czy inne dane nie uprawniają Cię do pouczania, gdy ktoś Cię o to nie poprosi. Przecież nie Ty będziesz latać po lekarzach czy zbijać  gorączkę w nocy, więc czym się martwisz? I tak Cię przecież ona nie posłucha, a chyba nie chcesz sobie nazbierać wrogów? 🙂

  • Bardzo lubię odwiedzać moją rodzinę w Anglii, żeby właśnie to poczuć – nikt się do nikogo nie przyczepia! Wspaniałe uczucie 😉 Ja wczoraj przeszłam starcie z takim właśnie kanibalem, nawet w emocjach postanowiłam to u siebie opisać – bo dowiedziałam się, że „dziecko gołe na mróz wyciągam”… Szkoda tylko, że wczoraj świeciło słońce i było naprawdę przyjemnie i ciepło 😉

    • Jak mogłaś?! Jesteś okropną matką!!! no tak więc musiałam jak na polkę przystało 😀

  • Wielmon

    Ostatnio miałam okazję być na chrzcinach małej Nicole, która przyjechała ze Szkocji do Polski. Pamiętam jak była ubrana w sweterek, krotkie leginsy i skarpetki 🙂 A ja w zimowej kurtce 🙂 I te wszystkie ciocie, wujkowie, babcie skaczące wokól, błagały żeby ubrać dziecko, a mama tylko się uśmiechała 🙂

    • Tak niestety to u nas wygląda 🙂 A w innych częściach świata dzieci są hartowane od małego 🙂

  • W październiku odwiedzałam przyjaciół w UK. Wybraliśmy się na plażę, my w swetrach, a przedszkolaki na golaska kąpały się w morzu brrrrr. I nikogo to nie dziwiło, tak jak piszesz, ludzie żyją swoim życiem 🙂 Poza tym oni tam autentycznie inaczej czują ciepło 😉

    • Też tak czułam, że oni mają większą tolerancję dla temperatur niż my 🙂


  Hi! Jestem Marzena. Mama, kobieta, fotograf, inżynier wiertnictwa, nafty i gazu, marzycielka, blogerka, [...]
więcej

Facebook

Instagram

YouTube

KONTAKT

Czekamy na Twoją opinię ! Pisz śmiało :)

blog@nakolkach.com